Moje hiszpańskie lektury..

(*)

Pierwsza z książek to “ANDALUCIA. A portret of Southern Spain” autorstwa Nicholas’a Luard’a.. 

DSCF7039a

choć dopiero po zajrzeniu do Wikipedii odkryłam, że ten sam auotr napisał jeszcze kilka innych książek poświęconych Hiszpanii.. “Landscape in Spain.” oraz “The Field of the Star: Pilgrim’s Journey to Santiago De Compostela.

W każdym bądź razie jego książka poświęcona Andaluzji jest troszkę (troszeczkę) podobna do ‘Pod Słońcem Toskanii’ (Under the Tuscan Sun: At Home in Italy), która skutecznie rozgrzewała mnie w ostatnią zimę spedzoną w Polsce.. wyjątkowo zimną i ciążką zimę… anno domini 2012… Dla mnie to jedna z tych książek, z którymi szybko się zżywam na całe życie i do których zawsze chętnie powracam w myślach… Zachwyciły mnie w niej przede wszystkim wspaniałe opisy Toskanii.. toskańskiego domu i otaczającego go ogrodu.. toskańskiej natury… zapachów i smaków… i nawet nie zrazily mnie jakoś przepisy, którym daleko do wege… bo to w sumie dzięki nim Toskania stała się jedynie prawdziwsza… Niczym prawdziwa krwawiąca kobieta, a nie plastikowa lalka barbie… Niezwykle ważny i głęboki okazał się też dla mnie wątek ETRUSKI.. Brama SOL, itd… który poruszył mnie na tyle mocno, że chciałam nawet napisać do autorki (Frances Mayes) w tej sprawie… Cała książka niby ot lekka i przyjemna.. ale jak dla mnie zawierająca w sobie niezwykłą wręcz głębię.. co widać najlepiej na przykładzie kilku cytatów (dodam je jak tylko je odszukam, bo to naprawde prawdziwe perelki)..

Wracajac jednak do Hiszpanii…

🙂

Druga z lektur to książka kulinarna “Spanish Bar & Restaurant Cooking. Delicious and Authentic Recipes for Paella, Tapas, Sangria” autorstwa Marii Solis Ballinger and Natalii Solis Ballinger

  DSCF7038

pozycja pelna rewelacyjnych przepisów tradycyjnej kuchni hiszpanskiej… .. przy czym wiekszosc to potrawy w wersji wege, albo takie które na wege spokojnie mozna przerobic…. np. niezastapione gazpacho… a takze paella, zupa migdalowa, lody, oraz owocowa sangria…...

DSCF7058

DSCF7076mniam mniam!

po prostu same pysznosci!

którym juz wkrótce postaram sie poswiecic wiecej uwagi.. i szczerze mówiac az mnie dziw bierze, ze jeszcze tego do tej pory nie zrobilam;)

Livia.. gdzie ty bylas przez te kilka ostatnich miesiecy? napewno na Ziemi.. tu w Hiszpanii?

haha

😉

Dodam jeszcze tylko, ze obie powyzsze pozycje to ksiazki angielskojezyczne… po hiszpansku póki co czytam dzieciom troszke bajeczek (no dobra… przyznaje sie, ze sobie tez:) Przymierzalam sie tez do hiszpanskiej wersji ‘Najdalszej Podrozy’ Roberta Monroe… na której Jarek chcial sie nauczyc hiszpanskiego, ale okazalo sie ze jezyk w którym zostala napisana jest zbyt malo praktyczny, a Hiszpanie to bardzo praktyczni ludzie… przynajmniej ci zyjacy na prowincji… i co szczególnie istotne – ludzie jak alo kto potrafiacy sie cieszyc zyciem.. ot takim prostym codziennym… czerpaniem przyjemnosci ze zwyczajnosci…

Jarek fajnie okreslil Andaluzje.. jako najbardziej wyluzowany zakatek Hiszpanii.. a ja w pelni sie z nim zgadzam… i ciesze sie, ze tu jestem… teraz…

LUZ

i do uslyszenia znów….

🙂

Advertisements

One thought on “Moje hiszpańskie lektury..

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s