Celtic Sands, june 2015 and Ancient Paths of HollyLand part 2

Powrocilam dzisiaj do miejsca, o ktorym pisalam wczoraj:

Celtic Sands, june 2015 and Ancient Paths of HollyLand

i znow uslyszalam glos wypowiadajacy tajemnicze slowa – tak jakby jakis kod – tym razem konczacy sie na wyrazie Ra..  i wtedy przyszedl mi do glowy pomysl, aby wrocic do domu po krysztal gorski Ra(kesha) i powrocic z nim na magiczna polane.. Ruszylam wiec w droge powrotna, zatrzymujac sie jedynie raz jeszcze przy pieknie kwitnacym wrzosie:

w tym czasie mialam ciekawe spotkanie z barwna gasienica i moja uwage zwrocila latajaca dookola mnie szmaragdowo turkusowa wazka.. choc nie moglam pojac co ona robi w tak suchym miejscu,na piaskach… W koncu jednak zebralam sie w dalsza droge i kiedy juz stanelam na skraju polanki, doslownie tuz przed rozstajem lesnych drog.. ujrzalam zblizajacego sie w moim kierunku wysokiego mezczyzne z czarnym pojemnikiem w rece… i… jakos tak mnie to spotkanie wytracilo z rownowagi, ze az pomylilam droge… zamiast na prawo poszlam na lewo… i do tej pory nie moge zrozumiec jak to mozliwe, ze moglam dac sie az do tego stopnia zamotac.. jednak.. stalo sie.. przez co chyba z godzine bladzilam doslownie w kolko.. wciaz trafiajac w to samo miejsce,.. ale za zadne skarby nie mogac wrocic na skraj polanki.. skad bym juz wiedziala jak dalej pojsc.. choc w sumie mam wrazenie, ze juz kilka razy tam wracalam, ale wszystko wygladalo zupelnie inaczej… po prostu jakas magia.. zaczelam sie nawet zastanawiac – o co w tym wlasciwie chodzi.. bo pamietam, ze czasem takie niby przypadkowe bladzenie bylo jak najbardziej nieprzypadkowe i sluzylo temu, aby tak naprawde cos w ten sposob odnalezc.. ale tym razem.. ? hmm.. przypomnialy mi sie podobne historie.. raz np. jeszcze jako dziecko zabladzilam w lesie wraz z osoba ktora znala to miejsce jak wlasna kieszen, a mimo to wiele godzin chodzilismy w kolko. jak zapetleni.. wciaz trafiajac w to samo miejsce, na stare grobowce zagubione w lesie… w koncu moj opiekun zdesperowany poddal sie.. powiedzial abysmy zatrzymali sie tam gdzie stoimy, bo to co sie dzieje nie jest normalne.. ze – to jakas magia.. i ja to doskonale czulam.. oraz ze ma to zwiazek wlasnie z tymi grobami.. ze to one nas tak sciagaja i domagaja sie uwagi.. i jakby troszke podobnie bylo dzisiaj.. jakby cos dziwnego probowalo mnie do siebie przyciagnac.. choc poki co jeszcze nie wiem co.. tak czy inaczej intuicja dobrze mi mowila zeby wrocic na skraj polanki – do rozwidlenia drog..  ale mimo to wracajac w to miejsce – jego tam nie bylo! w miedzyczasie zaczelam tez slyszec coraz donoslejsze brzmienie bebnow.. jakby doslownie otaczajace mnie z wszystkich stron.. i nie wydaje mi sie aby to tylko moje serce.. az w koncu.. posrod tego wszystkiego.. uslyszalam w pewnym momencie ludzki glos i okazalo sie, ze to jakas parka z pieskiem na spacerze.. i wtedy doslownie w mgnieniu oka wszystko wrocilo do normy.. i co najdziwniejsze okazalo sie, ze doslownie znajduje sie przed magiczna polana a wiec i przed wlasciwa sciezka.. czyli tak jak podejrzewalam.. stalo sie cos bardzo dziwnego.. ruszylam wiec szczesliwa w kierunku domu… choc wciaz sie nad tym zastanawiajac… zatrzymalam sie tylko na chwile na piaszczystej polance, czujac ze bez chwili odpoczynku nie dam rady isc dalej.. a wraz ze mna zatrzymal sie w tym miejscu sliczny motyl.. tez wygladajacy na bardzo zmeczonego… w dodatku z lekko poszarpanymi skrzydelkami, tak jakby mial za soba jakas mocna przygode.. choc wyczulam, ze wszystko z nim ok, a jedynie musi chwilke odsapnac… tak wiec posiedzielismy sobie przez dobra chwilke razem.. az w koncu.. zyczac mu wszystkiego dobrego ruszylam w kierunku domu..

🙂

jeszcze kilka zdjec z dzisiaj:

ODPOWIEDZ

16 czerwca 2015 po polnocy

przyszla do mnie niespodziewanie pod prysznicem.. zaczelo sie od tego, ze przypomnialo mi sie ostatnie slowo ktore wczoraj uslyszalam w trakcie pierwszego pobytu na magicznej polanie – LAAN.. po holendersku slowo to oznacza zarowno aleje jak i normalna droge.. choc co ciekawe slowo to – laan – znajduje sie takze w tekscie Psonn of Aurora.. choc nie wiem co oznacza w starozytnym jezyku Anuhazi uzytym przez Ashayane.. Co ciekawe nie majac nawet na wzgledzie tego slowa zatytulowalam notke – Ancient Paths of Hollyland, czyli Starozytne Sciezki Holandii.. A dzisiaj wyskoczyla mi ta dziwna sprawa ze zgubieniem, niby bardzo prostej sciezki w tym miejscu.. Juz wczoraj zrozumialam, ze miejsce to posiada w sobie ogromny potencjal energetyczny.. widzialam nawet jasny krysztalowy kanal wychodzacy od strony kurhanu.. Jednak miejsce to wymaga takze porzadnego oczyszczenia.. i tu dostalam odpowiedz, aby w najblizszych dniach odprawic tam ceremonie podobna do tej, ktora wspolnie z Ra odprawilismy w Ede – Lirianska Ceremonia… Wczoraj nawet mignela mi pewna lirianska migawka, bedaca niczym jasny diamentowy blysk.. a takze wizja cudownego krysztalu.. swiety krysztal.. Zaklocenia plyna ze strony Dark Templars/Black Sun.. stad na mojej sciezce postac w czerni i mezczyzna z czarnym pojemnikiem, a tuz po tym zgubiona droga.. laan – musze miec tylko pewnosc – czy to jest faktycznie jakis kod, czy raczej ostrzezenie dotyczace dzisiejszego dnia… bo wlasnie przypomnialam sobie niedawny sen.. i chyba juz wiem jak to sie mialo naprawde potoczyc.. coz, nie bede skrywac, ze doslownie przeszly mnie ciarki… w poblizu magicznej polany jest dom.. chyba farma.. ale to juz nieaktualne… W kazdym badz razie tym razem wybieram sie tam wspolnie z Ra, aby odprawic swieta ceremonie… Niechaj tak sie stanie!

8 thoughts on “Celtic Sands, june 2015 and Ancient Paths of HollyLand part 2

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s