Kwitnące Drzewka Szczęścia:)

Zaczęły kwitnąć w okolicy ‘Bożego Narodzenia’, ale w tej chwili przeżywają prawdziwy szczyt rozkwitu:)

DSCF8364

DSCF8342

DSCF8150

Drzewko Szczęścia to tak naprawdę Grubosz Jajowaty..  inne jego nazwy: grubosz owalny, grubosz srebrzysty, drzewko pieniężne (Crassula ovata (P. Mill.) Druce) – gatunek rośliny z rodziny z Afryki Południowej, ale jak widać służy mu także klimat południowej Hiszpanii gdzie rośnie sobie swobodnie w gruncie i cieszy swym widokiem… Uważa się, że jego cudowna moc przynosi fortunę i dlatego w Anglii nazywa się go Money Tree (drzewko fortuny, pieniędzy) jako że jego mięsiste okrągłe liście w kształcie pieniążków mają przyciągać dostatek i pomyślność. Crassula ovata to także bardzo ceniona roślina w sztuce feng shui związana z przyciągnaniem bogactwa.. Odpowiedzialnym za aktywowanie dobrobytu jest tutaj element drzewa, a najbardziej zalecaną rośliną w tej aktywacji jest właśnie Drzewko Szczęścia.. Z całą pewnością Grubosz Jajowaty to jedna z najpopularniejszych roślin przynoszących szczęście🙂

w sumie zamierzałam dodać tylko kilka fotek, ale przy okazji samo mi się napisało tych ‘kilka słówek’… może więc mają się komuś przydać w tym momencie?

Na szczęście

🙂

Lipowe Boginie..

Dzisiaj w trakcie przypominania na Livia Space notki o Zaginionych Światach przypomniało mi się wraz z nią kilka niezwykłych bogiń.. Jurata Królowa Bałtyku, oraz słoneczna Saule i to właśnie dzięki nim zwróciłam uwagę na Majunę – bałtyjska boginię domu i rodziny oraz drzew lipowych. Ciekawe.. Dawni Słowianie wierzyli, że lipa ochrania przed piorunami a dotknięcie jej pnia uzdrawia. W Grecji była symbolem niewinnoś›ci, czystoś›ci i nadziei.. W mitologii rzymskiej drzewo poświęcone bogini Wenus… W religii katolickiej drzewo związane z Matką Boską… Lipy ogólnie uważa się za drzewa obdarzone dobrą energią, pozytywnie wpływające na psychiczne i fizyczne zdrowie człowieka.

Naszą Lipę rosnącą w Gaja Garden nazywałam Boginią Płodności, ponieważ tak intensywnie się rozsiewała. Kiedy kwitła zlatywały się do niej całe rzesze owadów, zwłaszcza pszczół, a lipa zdawała się wtedy dosłownie brzęczeć i wibrować, a do tego jak pachniała.. Po prostu odlot! Skojarzyło mi się to nawet z love parade.. lipowym love parade:)

DSCF7812

Warto więc wspomnieć, że Lipy należą do najbardziej miododajnych roślin w Polsce.

DSCF7811hh

a to urocze zdjęcie naszej kotki Klary uwielbiającej odpoczywać na Lipie

DSCF1797

Inną bliską mi Lipę rosnącą na pobliskiej górze Chełm nazwałam Podkarpackim Drzewem Świata. Wiąże się z nią naprawdę niezwykła historia…

Taniec z świętą Lipą

doświadczenie z maja 2008, spisane dnia 13 maja 2008

W Zielone Świątki odwiedziłam pobliską górę Chełm, na której znajdowało się kiedyś pogańskie miejsce kultu, ale zostało ono „przejęte” przez Kościół Katolicki i na miejscu tym w dniu dzisiejszym stoi kapliczka. Do dzisiejszego dnia przetrwał jednak w tym miejscu pewien żywy świadek dawnego kultu, a jest nią bardzo stara, wręcz święta Lipa. Jedna z legend powiada, że gdy próbowano ją ściąć zaczęła krwawić, a później nikt już nie miał odwagi podnieść na nią ręki. Lipa ta wciąż żyje, choć przetrwała tak naprawdę tylko jej część. Wystarczy jednak przytulić się do tego niezwykłego drzewa, aby poczuć jak tętni w nim życie. Kiedy ją objęłam poczułam najpierw delikatne drganie, a następnie coś w rodzaju subtelnego szarpnięcia, czy może raczej pociągnięcia za dłoń i drzewo jakby ruszyło z miejsca. Zaczęło wirować po okręgu, a ja wraz z nim.. Dosłownie zaczęłyśmy tańczyć.. Ja i Lipa tańczące w miejscu, w którym dawniej, za czasów w których ludzie czcili drzewa być może tańczono w podobny sposób. Po chwili zaczęło do nas dołączać coraz więcej energetycznych istot i stawaliśmy się jedną wielką wirującą energią, energią pełną miłości, spokoju i harmonii.. Poczułam jak energia ta obejmuje sobą całe wzgórze i rozchodzi się dalej po całej okolicy w której mieszkam. Poczułam też, że w tym momencie pięknie się ze sobą stapiają (w tej pokojowej aurze) dawne pogańskie kulty, oraz kult chrześcijański, i kiedy pod koniec tych odwiedzin postanowiłam zajrzeć do kapliczki z mieszczącym się w niej wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem dostrzegłam ukryte w tym wizerunku oblicze Matki Ziemi i energii żeńskiej.. Nie planowałam tych odwiedzin specjalnie w Zielone Świątki, nawet nie wiedziałam, że tego dnia wypada akurat to święto, po prostu tak się złożyło i dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że w tym dniu, na tej świętej górze, wydarzyło się coś bardzo ważnego, pewnego rodzaju misterium stanowiące pomost pomiędzy dwoma światami, mające na celu przede wszystkim pogodzenie ze sobą przeciwieństw, wybaczenie, uzdrowienie ran i wniesienie pokoju, harmonii i miłości, oraz współtworzenie świata w oparciu o poczucie wspólnoty..

zdjęcie z maja 2009 by przenikanie

więcej w notce:

Spotkania z Świętą Lipą

Na myśl przychodzi mi też Lipa rosnąca u podnóża Ślęży, od której Anilalah otrzymała kiedyś niezwykłą wizję – wizję Macierzy.. I w pewnym sensie to dzięki tym Lipom się poznałyśmy…

Majuna.. kojarzy mi się z majem i Majami… w sumie to bardzo proste skojarzenia, ale może kryje się za nimi coś głębszego?

cdn..

Pod kwitnącą Jakarandą

DSCF7330
zdjęcie ptaka medytującego na kwitnącej jakarandzie: zrobione wczoraj w parku w Maladze..

sama doświadczyłam czegoś bardzo pięknego pod jednym z tych niesamowitych drzew…
zaczęło się od tego, że na widok opadających na ziemię jakarandowych kwiatków poczułam głębokie poruszenie..

DSCF7301

park pełen ludzi, a ja niemal pośrodku niego klęcząca i z łzami w oczach…. choć wewnętrznie rozradowana i tańcząca…. poczułam niesamowicie głęboką więź z tym drzewem… tak jakbym w pewnej chwili stała się nim, a nawet opadała z niego pod postacią kwiatków… zapamiętałam też jasny fioletowy WIR…

flow…….

nie mam zdjęć z tego momentu, byłam wtedy w parku sama, ale zrobiłam wcześniej troszkę zdjęć, także Jenny pod inną jakarandą

i właśnie tego ptaka… oraz drzewa kwitnącego na skraju parku:

 DSCF7252

o jakarandzie wspominałam też w jednej z ostatnich notek:

Kwiaty Dzisiejszego Dnia, 27 maja 2013

cdn

Kwiaty Dzisiejszego Dnia, 27 maja 2013

W dniu dzisiejszym oczarowała mnie przede wszystkim lantana

dscf6686dscf6697dscf6676

Całe klomby kwitnącej lantany, rosnącej gdzieś przy drodze nad morze, w Torre del Mar.. Cóż za radość dla oczu i serca.. A wcześniej jeszcze w okolicy Sedelli zauważyłam kwitnącą na żółto opuncję, choć nie mam jej na zdjęciu (dodałam kilka fotek Jarka z 29 maja tutaj, jednej z opuncji rosnących blisko nas )

Duże wrażenie wywarły na mnie także mijane po drodze oleandry

choć te kwitną już od jakiegoś czasu także u nas. Większość na różowo i z reguły jako krzaczki, ale jest i jedno drzewo, całe w pąkach!

Niesamowite wrażenie wywarło na mnie też drzewo widoczne poniżej.. 

a właściwie cały szpaler fioletowych drzew, choć w tej chwili nie pamiętam ich nazwy…

a potem poruszyło mnie morze: http://liviaspace.com/2013/05/29/27-maja-w-drodze-powrotnej-z-torre-del-mar-mezquitilla/

dodane 2 czerwca

te cudowne kwitnące na jasno fioletowo drzewa to Jakarandy http://pl.wikipedia.org/wiki/Jakaranda_mimozolistna miałam wczoraj wprost cudowne doświadczenie z jednym z nich w parku w Maladze, opiszę to później…

Gdzie rośnie Drzewo Świata..

notka z Livia Space:

Gdy w 2007 roku pisałam artykulik o Drzewach nie uwzględniłam w nim jeszcze wiedzy Majów, która dopiero w pewnym momencie zaczęła się i to często w niezwykły sposób manifestować w moim życiu.

W chwili obecnej mieszkam w miejscowości o nazwie Jabłonka (nazywam ją też co ciekawe Drzewem Życia, bo jak czuję zarówno we mnie jak i w Ziemi zachodzi w tym właśnie punkcie pewna kluczowa aktywacja i choć nie potrafię tego póki co wyjaśnić to łączy mi się to bardzo z tym o czym mowa w przekazie pt )..

Jednak to w poprzednim miejscu zamieszkania, w siedlisku, które nazywałam Pomiędzy Dwoma Dzbanami 52, doszło u mnie do czegoś co mogę chyba śmiało określić moim majańskim przebudzeniem:) W tym też czasie poznałam pewną niezwykłą starą Lipę, którą w intuicyjny sposób zaczęłam nazywać  (choć dopiero w pewnym momencie) Podkarpackim Drzewem Świata, nie wiedząc jeszcze ile zawiera się w tym głębszej prawdy… I wciąż nie do końca to rozumiem, ale czuję, że przemieściłam się we właściwym kierunku, co nie tyle w tym przypadku oznacza posunięcie się do przodu ile raczej do środka (przypomnę później pewien sen związany właśnie ze schodzeniem się wszystkich kierunków do centrum, co ma ogromne znaczenie w tym temacie i też wiąże się z Atlantydą)..

14 lipca w nocy miałam bardzo piękny sen, w którym unosiłam się wraz z swoim partnerem wysoko w przestworzach kiedy ujrzałam pod sobą ogromne i niezwykłe drzewo… nie widziałam jego pnia, ani tym bardziej korzeni, tylko koronę… z góry przypominającą rozetę, albo mandalę… kiedy zbliżyłam się do niego okazało się, że na gałęziach zamiast liści wiszą książki, a każda z nich jest podpisana  czyimś imieniem i nazwiskiem.. Moją uwagę przyciągnęła zwłaszcza jedna z nich.. Po obudzeniu się z tego snu poczułam, aby tego dnia aktywować KRĄG DLA PRZODKÓW i choć nie za bardzo zapamiętałam na czym ma to właściwie polegać poczułam, że podobnie jak i w innych przypadkach intuicja mnie nie zawiedzie...

Ostatnio Drzewo Świata dało o sobie znać w trakcie czytania Kodu Majów, o czym wspomniałam niedawno w notce pt Książka ta w ogóle rezonuje ze mną w niezwykły sposób, w tym szczególnie niektóre z doświadczeń autorki, choć rzecz jasna nie oznacza to, że z wszystkim w 100% się zgadzam, po prostu chcę się tutaj skupić na tym co nas łączy, a jest tego sporo. Barbara Hand Claw będąca od lat członkiem Majańskiej Starszyzny pisze w swej książce, że..

w kulturze duchowej Majów Drzewo Świata tworzy cztery uświęcone kierunki wypływające ze świętego centrum – Yaxkin. Na Ziemi Majów takim drzewem jest CEIBA, bardzo wysokie i piękne drzewo, którego korony tworzą piękne baldachimy. Jego odpowiednikiem w kulturze celtyckiej jest drzewo dębu, w duchowości hinduskiej banian (figowiec bengalski), pod którym Budda doznał oświecenia. Zgodnie z mitologią Drzewo Świata zostało stworzone jako pierwsze w całym wszechświecie i z niego wszystko wyrasta.

wspomina też, że wiele razy była świadkiem jak w czasie ceremonii Majowie oddawali cześć owemu Drzewu Świata……

Majańskie drzewo CEIBA to inaczej Puchowiec (Ceiba P. Miller) – rodzaj roślin tropikalnych z rodziny ślazowatych i podrodziny wełniakowych. W kulturach przedkolumbijskich ludów Mezoameryki, zwłaszcza Majów, a także na Karaibach, puchowce (w języku Majów: Yaaxché) były uważane za święte drzewo, będące łącznikiem między trzema sferami wszechświata: światem podziemnym, zwanym przez Majów Xibalba, światem ziemskim, oraz światem niebios. Dodatkowo gałęzie symbolizowały kierunki świata, którym były przypisane różne bóstwa, zwłaszcza wiatru i deszczu. Ze względu na swoje znaczenie, Majowie sadzili ceiby na głównym placu swoich miast. Zachowały się one m.in. w Tikal. (Wikipedia)

Zdaniem Mechica, rdzennych mieszkańców Meksyku, jeszcze niedawno znajdowaliśmy się w “wieku kwiatów”…

Kwitnący puchowiec Ceiba speciosa

Kwiat Ceiba speciosa

***

W CHWILI OBECNEJ DRZEWO ŚWIATA ZNAJDUJE SIĘ W FAZIE OWOCOWANIA

***

GDZIE ROŚNIE DRZEWO ŚWIATA?

czyli o geograficznej lokalizacji Drzewa Świata…

W listopadzie 2010 na jednym ze swych blogów zadałam właśnie takie pytanie, nie mając wtedy jeszcze za bardzo pojęcia o tym, że są ludzie, którzy na poważnie zajmują się tym zagadnieniem… ostatnio we wspomnianym Kodzie Majów natknęłam się na informacje, które mocno mnie poruszyły i które łączą się z moimi doświadczeniami.. Przypomnę może co na ten temat napisałam:

Miałam przed chwilą niesamowite doświadczenie z własnym mózgiem.. niesamowite doświadczenie mózgu, który rozpościera skrzydła i wylatuje z czaszki na zewnątrz.. niczym motyl….. a zaczęło się od rozmyślań w trakcie lektury Kodu Majów (autor Barbara Hand Claw), nad Drzewem Świata, jego geograficzną lokalizacją i moimi doświadczeniami ze starą Lipą na górze Chełm, którą w pewnym momencie zaczęłam nawet określać mianem Podkarpackiego Drzewa Świata… Kiedy w Kodzie Majów dotarłam do słów

“Z całą teorią Callemana, nazywaną lateralizacją mózgu, można się zapoznać szczegółowo w napisanych rzez niego książkach. Prościej mówiąc, według koncepcji Callemana funkcjonowanie czaszki ludzkiej jest powiązane z geograficznymi i energetycznymi strukturami Ziemi”

cd w notce Mózg jako odfruwający motyl………

w tym miejscu przypomnę także swoje starsze doświadczenia z Drzewem Świata, aby w końcu móc je ze sobą połączyć, bo tak jak wspomniałam wcześniej – obecny punkt jest dla mnie momentem zbieżnym z tym o czym mowa w przekazie pt

03 listopada 2010

Gdzie rośnie Drzewo Świata?

Pisałam niedawno o starej, około tyciącletniej Lipie z góry Chełm. Wczoraj znów ją odwiedziłam i w trakcie tych odwiedzin zauważyłam, że po jej zielonych (niemal wiosennych) listkach, które widziałam zaledwie cztery dni temu, nie pozostał już praktycznie ślad, a potem.. W pewnym momencie dostrzegłam, że Drzewo zaczyna dosłownie lśnić, tak jakby pokrywał je jakiś diamentowy pył.. Może za zjawiskiem tym stało coś bardzo naturalnego, ale efekt był po prostu magiczny! Tak jakby Lipa była zaczarowana, choć właściwie.. JEST.. No i ciekawe, że zaledwie chwilkę wcześniej Gaja przypomniała sobie o tym, że Drzewo z jej snu.. świeciło się. I olśniło mnie… oświeciło.. choć właściwie dopiero dzisiaj.. Akurat (z małym Olim na rękach) poczytywałam sobie  książkę Briana Batesa pt “Zapomniana mądrość Wyrdu”. Czytałam właśnie o tym, że u podnóża Drzewa Świata tryska magiczne źródełko.. I zgadza się! Źródełko! Właśnie.. źródełko.. znajduje się poniżej Lipy.. a woda w nim ma ponoć cudowne właściwości.. Przynajmniej kiedyś ludzie w to wierzyli.. Co więcej Lipa stoi na wzgórzu (jedna, jedyna Lipa pośród przeważającej populacji Buków z dodatkiem innych drzew). Lipa rosnąca na wzgórzu, a poniżej niej tryskające źródło. Przecież odpowiada to dokładnie opisowi Drzewa Świata! Nawet jeśli nie jest to ani Jesion, ani Dąb.. ale za to jest i Wężowy Król w Koronie, który ponoć mieszkał kiedyś właśnie w tej Lipie! coż za zbiegi okoliczności??

notka z dnia 02 listopada 2010

Sny, stare ryciny i żywy wąż na rysunku Gai..

Śniły mi się dzisiaj stare ryciny, przedstawiające różne mityczne stworzenia. Nie pamiętam szczegółów, ale być może jeszcze sobie przypomnę..

Kiedy akurat rozmyślałam nad tym snem, obudziła się mała Gaja i zaczęła opowiadać o swoim śnie. A śniło jej się, że narysowała DRZEWO, przy którym sam z siebie pojawił się wąż w koronie.. Ów Wężowy Król zaczął się poruszać, a wraz z nim ożył cały rysunek…

Czy stało się to jednak za sprawą Wężowego Króla? Drzewa (Życia?)? A może Gai?

29 października 2010

O świętej Lipie i Wężowym Królu…

Wybraliśmy się wczoraj na pobliską górę Chełm, odwiedzić rosnącą tam niemal tysiącletnią Lipę.. Święte Drzewo.. Tym razem zdecydowaliśmy się na podejście z Jaszczurowej, w sumie najprostsze, ale idąc normalnie, szlakiem, a nie tak jak my.. na okrętkę..  ścieżką bez ścieżki.. W pewnym momencie właśnie na tej ścieżce zaczęłam odczuwać coraz wyraźniejsze wirowanie. Znam dobrze to uczucie, doświadczyłam go już niejeden raz.. Pomyślałam jednak, że to sprawa tej lekko zakręconej/spiralnej drogi i wtedy jak żywe powróciło do mnie pewne doświadczenie sprzed ponad dwóch lat, wtedy też wirowałam..

Powracając jednak do dnia wczorajszego..

Ależ się ucieszyłam gdy znów ją zobaczyłam. Na pierwszy rzut oka wygląda tak niepozornie, mizernie, w rzeczywistości jakże jest jednak wielka i silna. I ile w niej życia! Przyjrzałam się uważniej wciąż zielonym listkom na jej gałązkach, które były takie świeże i zieloniutkie jakby miały zwiastować nadejście wiosny! A kiedy tylko się do niej przytuliłam poczułam wyraźne ciepło od niej ‘płynące’ oraz lekkie pulsowanie.. a następnie subtelne, ale wyraźne wirowanie.. najpierw w dłoniach, a potem także i w głowie.. Poczułam doslownie, że ktoś mnie przytula, ktoś bardzo ciepły i bardzo mi bliski, a wewnetrznymi oczyma  ujrzałam obraz starej, bardzo starej kobiety.. przytulając sie do Lipy miałam wrażenie, że przytulam sie do czlowieka..

do starej, kochanej babuszki..

i wtedy to dostrzeglam..

wyraźny kształt łapy..

Właśnie zbliżyl się Jarek i też zwrócił uwagę na to, że korzenie drzewa przypominają wielką łapę. Tylko czyją? Zaczęłam surfować po labiryncie pamięci..

– Smoka?

Dotarł do mnie jego glos

I znow powróciła jak bumerang historia o Wężowym Królu w koronie, który wg legendy mieszkal właśnie na tej górze, podobno nawet w tej Lipie, ale wraz z nadejsciem chrzescijanstwa został stąd przegoniony.

Jak jednak w rzeczywistości wyglądał ów Wężowy Król?

Kim tak naprawdę był?
cdn..

P.S Istnieje więcej, często bardzo zbieżnych legend o Wężowych Królach (w tym piękna legenda tatrzańska), a także o Smokach, czy Nagach…

Taniec z świętą Lipą..

27 Maj 2011 Autor: liviaether

W Zielone Świątki odwiedziłam pobliską górę Chełm, na której znajdowało się kiedyś pogańskie miejsce kultu, ale zostało ono „przejęte” przez Kościół Katolicki i na miejscu tym w dniu dzisiejszym stoi kapliczka. Do dzisiejszego dnia przetrwał jednak w tym miejscu pewien żywy świadek dawnego kultu, a jest nią bardzo stara, wręcz święta Lipa. Jedna z legend powiada, że gdy próbowano ją ściąć zaczęła krwawić, a później nikt już nie miał odwagi podnieść na nią ręki. Lipa ta wciąż żyje, choć przetrwała tak naprawdę tylko jej część. Wystarczy jednak przytulić się do tego niezwykłego drzewa, aby poczuć jak tętni w nim życie.

Kiedy ją objęłam poczułam najpierw delikatne drganie, a następnie coś w rodzaju subtelnego szarpnięcia, czy może raczej pociągnięcia za dłoń i drzewo jakby ruszyło z miejsca. Zaczęło wirować po okręgu, a ja wraz z nim.. Dosłownie zaczęłyśmy tańczyć.. Ja i Lipa tańczące w miejscu, w którym dawniej, za czasów w których ludzie czcili drzewa być może tańczono w podobny sposób. Po chwili zaczęło do nas dołączać coraz więcej energetycznych istot i stawaliśmy się jedną wielką wirującą energią, energią pełną miłości, spokoju i harmonii.. Poczułam jak energia ta obejmuje sobą całe wzgórze i rozchodzi się dalej po całej okolicy w której mieszkam. Poczułam też, że w tym momencie pięknie się ze sobą stapiają (w tej pokojowej aurze) dawne pogańskie kulty, oraz kult chrześcijański, i kiedy pod koniec tych odwiedzin postanowiłam zajrzeć do kapliczki z mieszczącym się w niej wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem dostrzegłam ukryte w tym wizerunku oblicze Matki Ziemi i energii żeńskiej..

Nie planowałam tych odwiedzin specjalnie w Zielone Świątki, nawet nie wiedziałam, że tego dnia wypada akurat to święto, po prostu tak się złożyło i dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że w tym dniu, na tej świętej górze, wydarzyło się coś bardzo ważnego, pewnego rodzaju misterium stanowiące pomost pomiędzy dwoma światami, mające na celu przede wszystkim pogodzenie ze sobą przeciwieństw, wybaczenie, uzdrowienie ran i wniesienie pokoju, harmonii i miłości, oraz współtworzenie świata w oparciu o poczucie wspólnoty..

dodałam też co nieco w komentarzach pod notką na Livia Space:

http://liviaspace.com/2012/09/25/majanskie-drzewo-swiata/

cdn..